Blogi Sportowe
RSS
wtorek, 14 grudnia 2010

Wreszcie dobiegła końca saga związana z przyszłością Manuela Arboledy. Kolumbijski piłkarz, który jest przymierzany do reprezentacji Polski we wtorek podpisał trzyletni kontrakt z Lechem Poznań, na mocy którego będzie zarabiał ok. 420 tys. euro rocznie.

- Cieszę się, że mogę wreszcie oznajmić, że rozmowy pomiędzy klubem, a Manuelem Arboledą dobiegły końca. Wszystkie spekulacje, które ostatnio pojawiały się w mediach nie mają już żadnego sensu, bowiem kolumbijski obrońca zostaje w Lechu na kolejne trzy lata – słowa te wypowiedział prezes poznańskiej drużyny, Andrzej Kadziński.

Tym samym zostały ucięte wszelkie spekulacje na temat przyszłości tego zawodnika. Przez ostatnie kilka tygodni byliśmy zalewani informacjami jakie kluby chcą pozyskać Arboledę, a także ile piłkarz ten chciałby zarabiać. Ostatecznie okazało się, że ostoja defensywy mistrza Polski nigdzie nie odejdzie.

- Jestem bardzo zadowolony, że zostaję w Lechu. Dziękuję za to władzom klubu. Chciałem również podziękować wszystkim kibicom, którzy cały czas okazują mi swoją sympatię. Wierzę, że z pomocą Boga wszystko będzie dobrze – stwierdził sam zainteresowany podczas podpisywania nowej umowy.

Według nieoficjalnych informacji obrońca „Kolejorza” ma zarabiać w Poznaniu ok. 420 tys. euro za sezon, co czyni go największym krezusem polskiej Ekstraklasy. Nie ma wątpliwości, że piłkarz  ten wart jest tej sumy, ale czy to nie sprawi, że Lech wpadnie w kłopoty finansowe? Budżet klubu z Wielkopolski nie jest z gumy, a w kolejce po podwyżki już ustawiają się następni gracze, ze Sławomirem Peszko na czele.

Wszyscy  zwracają też uwagę, że w klubie potrzebne są wzmocnienia przed wiosennymi rozgrywkami, gdzie Lech zagra w 1/16 finału Ligi Europejskiej i co chyba najważniejsze będzie walczył w Ekstraklasie o miejsce premiowane grą na arenie międzynarodowej. Wszakże od tego zależy przyszłoroczny budżet tej ekipy.

Żródło: własne/lechpoznań.pl

(Good-Guy)

21:15, good-guy
Link Komentarze (1) »
środa, 08 grudnia 2010

Skłoniłem się do napisania o brazylijskiej piłce nożnej, ponieważ dzieje się tam ostatnio wiele ciekawych rzeczy. W ubiegłym miesiącu podczas jednego z meczów Luis Felipe Scolari, który prowadzi Palmeiras dostał podczas meczu RADIEM W GŁOWĘ, które jakiś kibic rzucił na niego z trybun.

Brazylijski szkoleniowiec pogroził kibicom, że będzie ich to kosztować więcej niż tylko to radio, ale nie tylko do słów posunął się bohater nowej sensacji w brazylijskiej piłce.

Były bramkarz i kapitan Flamenco Rio de Janeiro – Bruno został skazany na 4,5 roku więzienia za morderstwo swojej byłej kochanki, która podobno domagała się od niego uznania ojcostwa jej syna.

Mimo tym wszystkim zdarzeniom kibiców na stadionach nadal nie brakuje. Fani futbolu przychodzą i czekają w kolejkach i… umierają. 52-letni kibic zmarł na zawał serca właśnie czekając w kolejce po bilet na mecz z udziałem Fluminese Rio de Janeiro.

A na polskich boiskach śnieg...

(Mister.Evil)

11:17, mister.evil
Link Komentarze (1) »
wtorek, 07 grudnia 2010

Niestety nie było mu dane poprowadzić Panathinaikosu w meczu przeciwko Barcelonie, ale i tak dla wielu jest kimś więcej niż tylko byłym trenerem, a teraz ekspertem piłkarskim. Jacek Gmoch to już ikona kultury masowej.

Świetną sprawą jest jaki dystans do własnej osoby posiada ten człowiek.

(Good-Guy)

piątek, 19 listopada 2010

Drogi Mister.Evil,

Nawiązując do Twojego poprzedniego wpisu chciałbym Ci pokazać jak profesjonalnie powinno się przeprowadzać wywiady z zawodnikami MMA. Swoją drogą nasi "mistrzowie" to jest coś. Nie tam jakiś Mike Tyson.

(Good-Guy)

czwartek, 18 listopada 2010

Z cyklu kogo w MMA jeszcze nie było…

Por raz kolejny prezentuje osobę, która rozważa karierę w MMA. Do tej pory było już ich wielu od aktorów przez siłaczy aż do ludzi po prostu sławnych. Tym razem nowym zawodnikiem ma być osoba, która do tej pory była bokserem – Mike Tyson.

Kolejna gwiazda, która przyciągnie ludzi przed telewizory i pomoże organizatorom gali zarobić duże pieniądze, a z samym MMA niewiele ma wspólnego.

PS.
Ja nadal czekam na moment, w którym na ringu zobaczę Krzysztofa Ibisza.

 

09:53, mister.evil
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 listopada 2010

Mógłbym teraz pociągnąć wątek naszej kadry dywagując, czy odbijemy się kiedyś od dna i kto nim będzie: Afganistan, czy Papua Nowa-Gwinea? Jednak ja taki nie będę. Nie lubię kopać leżącego i powstrzymam się od kontynuowania tego wpisu…

 

PS.

Chętnie za to kopnąłbym osobę odpowiedzialną za maskotki, bo drugi dzień nie mogę wyjść z szoku jak do tego mogło dojść…

(Mister.Evil)

20:17, mister.evil
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7